Warning: file(online_g/17.121.113.187) [function.file]: failed to open stream: No such file or directory in /home/nfadddij/www/main.php on line 799
Niezależne Forum Akademickie

www.nfa.pl/

:: Po trzykroć kłamstwo: z europejskiej perspektywy o polskich uczelniach
Artykuł dodany przez: nfa (2006-02-19 05:11:11)

Janek Kotarbiński

Po trzykroć kłamstwo: z europejskiej perspektywy o polskich uczelniach



W Wielkiej Brytanii jeśli ktoś jest bezrobotny, to tylko z tego powodu że tego sobie życzy. Egzystencja osoby bezrobotnej wydaje się tu niemożliwa. Praca czeka, a nawet sama walczy o pracowników. Na studentów każdej lepszej uczelni już pod koniec ich studiów ustawiają się kolejki chętnych pracodawców. Uczelnie organizują jeszcze w czasie trwania semestru „interviews” z pracodawcami, którzy dwoją się i troją by wyłapać najlepszych.

Czemu tak w Polsce nie jest? Ależ polskie uczelnie, to szyta grubymi nićmi obłuda, w której pozaszywali się rozmaici politykierzy i ponadawali sobie tytuły, niekiedy nawet niespotykane w Europie Zachodniej, jak np. tytuł dożywotniego profesora, nadawany notabene przez prezydenta, co jest ewenementem, bowiem gdzie indziej tytuł ten jest nadawany przez grono danej uczelni i nie ma żadnych konotacji politycznych.

Owi samozwańcy z politycznego nadania nadają tytuły magistrów innym. Polscy studenci po opuszczeniu uczelni nie wiedzą niemal nic w porównaniu z absolwentami uczelni zagranicznych. W Polsce dominuje zakłamany do granic możliwości, nadęty balon obłudy w stylu zakuj-zdaj-zapomnij. Wymagana jest wiedza nie na temat rozwiązywania konkretnych problemów, nie wiedza teoretyczna stosowana w praktyce, ale wiedza z podręcznika.

Znam się trochę na ekonomii jednej z branż gospodarczych, i proszę mi wierzyć że na 38-milionowy kraj znalazłem tylko jednego kompetentnego wykładowcę z rzeczywistą wiedzą ekonomiczną w tym temacie, wiedzą co prawda na poziomie statystycznego absolwenta brytyjskiej uczelni, ale zawsze. Reszta, tych pozostałych kilkuset profesorów i wykładowców z tego tematu, to pozoranci, którzy niekiedy nawet nie znają języka obcego, by przeczytać jakiekolwiek prace naukowe z ich dziedziny. Oczywiście nie muszę wspominać, że publikacje fachowe, które istnieją w języku polskim są zwykle nieaktualne, omijają problemy. Traktują o rzeczach nieistotnych, mają często wartość makulatury, albo nawet promują szkodliwe poglądy (jak np. pewna książka o gospodarce etatystycznej i państwowym interwencjonizmie, na której w Polsce wciąż się kształci pokolenia studentów, mimo że stoi ona straszliwie na bakier z teorią ekonomii neoklasycznej i ma raczej charakter rozprawki politycznej niż naukowej).

Gdyby na polskich uczelniach zrobić prawdziwą czystkę, i przepytać wykładowców korzystając z typowych podręczników ich kolegów w Europie Zachodniej, oraz sprawdzić znajomość języków obcych, to wątpię by ostał się co 20 naukowiec. W Polsce praca naukowa jest tak 'znepotyzowana' i 'ukolesiowiona' , że większość panów polityków ze świecznika ma dziś tytuły profesorskie, mimo iż wiedzą znacznie mniej niż typowy student zachodnioeuropejskiej uczelni. Niektórzy profesorowie głoszą takie absurdy, że aż się wierzyć nie chce iż ktokolwiek nadał im tytuły (jak choćby pewien pan rektor z Jarosławia).

Idźcie na rozdanie dyplomów na polską uczelnię i porozmawiajcie z nimi po angielsku lub niemiecku. Przekonacie się co potrafią absolwenci. Zostaniecie świadkami obłudy, pasożytowania na pieniądzach podatników, ich rozkradania przez państwowe uczelnie, które kierowane przez osoby z reguły z politycznych układów, nie mają zwykle wielkich ambicji, a kadra okazuje się być ciotkami i pociotkami, kuzynami i krewnymi królika. Nikt nawet nie organizuje żadnych otwartych konkursów na obsadę stanowisk czy dla pozyskania badaczy. Jedyna nadzieją są dziś uczelnie prywatne, ale te muszą uczestniczyć w nierównej konkurencji z dotowanymi uczelniami państwowymi. To, że w Polsce powstał tak wielki rynek uczelni prywatnych, świadczy tylko o tym, że jest popyt na naukę, i że są osoby skłonne za to płacić, tak jak się płaci za to w Wielkiej Brytanii.

Tyle, że w Wielkiej Brytanii absolwent uczelni zwykle ma od razu gwarancję znalezienia zatrudnienia i zarobków na poziomie co najmniej 200- 300 tys. PLN rocznie. Natomiast polscy absolwenci zwykle coraz częściej trafiają na kuroniówkę, i dziś około 34- 45 % absolwentów zasila szeregi bezrobotnych. Nikt natomiast nie wspomina, że są oni wynikiem usankcjonowanego przez państwo systemu kradzieży i oszukiwania dokonywanego na polskich uczelniach państwowych przez armię pozorantów i oszustów, z zaplątanymi niekiedy na nich, chyba tylko przez przypadek, zwykłymi, nielicznymi naukowcami, robiącymi za fasadę dla morza korupcji i nepotyzmu. Polskie uczelnie są oparte na zakłamaniu, na pozorantach zajmujących nawet stanowiska rektorów, dziekanów,

Janek Kotarbiński


adres tego artykułu: www.nfa.pl//articles.php?id=198