Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Mobbing uczelniany
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
Darmowy program a...
O nauce instytucj...
Urodzaj na Akadem...
Jasełka akademick...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 5


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Etyka w nauce i edukacji > DOBRE OBYCZAJE W NAUCE - ZAŁOŻENIA A PRAKTYKA

Wytyczne "Dobrych obyczajów" zdają się nie odgrywać żadnej roli w życiu naukowym w Polsce, w przeciwieństwie do wytycznych twórców stanu wojennego respektowanych np. w najstarszej polskiej uczelni do dnia dzisiejszego (Jaruzelski dał im prawo do załatwiania niewygodnych nauczycieli, to z niego skorzystali i wszystko jest w porządku?!), czy wytycznej członka Komitetu Etyki w Nauce w kadencji 1993-95 "Poświęcić dobro jednostki dla dobra ogółu" (wytyczna z roku 1984, ale skuteczna do dnia dzisiejszego!!!) [16].

Jakich detektywistycznych niemal metod trzeba nierzadko używać aby poznać mechanizmy ostracyzmu w stosunku do niewygodnych ludzi nauki obrazują np. artykuły M. Durand-Delga o tzw. sprawie Deprata [17, 18], oskarżonego o nieuczciwość i objętego ostracyzmem geologa francuskiego. Nie widać zainteresowania polskich komisji etycznych do takich działań. Pozostają działania jednostek wrażliwych na sprawy etyczne, ale takie działania są mało skuteczne.

To poważny problem. Widocznie potrzebna jest zmiana struktury nauki w Polsce, w tym potrzebne jest określenie powinności i zasad etycznych dla komisji etycznych. Potrzebne są zmiany prawne. Rzecz w tym, że wytyczna "Zasad" - 11 "Jeśli przepisy prawne lub służbowe naruszałyby etos ludzi nauki, to pracownik nauki powinien dążyć do zmiany takich przepisów i uzgodnienia ich z kanonami dobrych obyczajów w nauce" nie jest realizowana przez komisje etyczne. Moje propozycje w tym względzie (www.jwieczorek.ans.pl/SPIS.htm) odłożono ad acta.

Jeśli komisje etyczne nie widzą potrzeby (nie mają kompetencji?) stosowania się do zasad i wytycznych "Dobrych obyczajów", to jaki jest rzeczywisty cel ich wydawania? Oskarżenia o działania nieetyczne kierowane są nierzadko do próbujących je respektować i wprowadzać w życie. Niekiedy kończy się to skazaniem na dożywotnią śmierć naukową, czasem na kilka lat zakazu uprawiania zawodu. Pod pozorem przestrzegania zasad etycznych cynicznie załatwia się niewygodne osoby. To jest nihilizm moralny, który ma długą tradycję. Centralne komisje etyczne nie czują się kompetentne nawet do wsparcia moralnego "załatwianych". Czemu czują potrzebę swojego istnienia? Przecież to nie jest zgodne z tym co głoszą w "Dobrych obyczajach".

Rektor UJ odsyła młodych pracowników do czytania "Dobrych obyczajów", pięknie mówi o poszukiwaniu prawdy, ale sam prawdę ukrywa. Akta pracowników wyrzuconych z UJ, po sfingowanych oskarżeniach przez anonimowe do dnia dzisiejszego komisje, są niedostępne dla zainteresowanych! Z rezerwy na badania własne publikuje się fałszywe dane o działalności naukowej i edukacyjnej pracowników, a komisja etyczna UJ milczy.

Rektor AM we Wrocławiu przyczynił się do opublikowania III wydania "Dobrych obyczajów" w akademickiej gazecie [4], ale służą mu one do wysuwania oskarżeń przeciwko pracownikowi, który miał cywilną odwagę przeciwstawiać się łamaniu "Dobrych obyczajów" [15]. Inni są obojętni, bo wiadomo co grozi za autentyczne przestrzeganie "Dobrych obyczajów". Łamanie "Zasad" nie wynika z nieświadomości. Łamanie "Zasad" jest w polskim systemie nauki opłacalne, a ich przestrzeganie kończy się fatalnie. Komisji etycznych, w tym autorów zasad "Dobrych Obyczajów" to nie obchodzi!

Tak wygląda realizacja "Dobrych obyczajów". Tak "Dobre obyczaje" nie mogą wyglądać!!!. Za etyczne nie może być uważane to co służy decydentom do dożywotniego utrzymywania się na stanowiskach i wykańczania niewygodnych osób, a za nieetyczne to, co takim poczynaniom może przeszkadzać. "Dobre obyczaje" muszą być kierowane przede wszystkim do decydentów! Ryba psuje się od głowy! Trzeba zapobiec przede wszystkim psuciu się głowy. Niezgodne z "Dobrymi obyczajami" postępowanie nie wynika z nieświadomości, tylko z opłacalności takiego postępowania. "Dobre obyczaje" muszą mieć głowę, niepodatną na psucie. Relatywizm moralny nie może być w nich stosowany.




strony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.036 | powered by jPORTAL 2