Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Mobbing uczelniany
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
Darmowy program a...
O nauce instytucj...
Urodzaj na Akadem...
Jasełka akademick...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 5


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Etyka w nauce i edukacji > DOBRE OBYCZAJE W NAUCE - ZAŁOŻENIA A PRAKTYKA

4. KTO STOI NA STRAŻY PRZESTRZEGANIA ZASAD?

Autorzy "Zasad" nie podają kto stoi (będzie stał) na straży ich przestrzegania. Doświadczenie uczy, że nie są to komisje etyczne, raczej reprezentujące interesy kasty decydentów, niż pilnujące przestrzegania zasad etyki ogólnoludzkiej. W skład komisji etycznych wchodzą głównie profesorowie. Brak jest przedstawicieli młodszych pracowników. To nie jest zdrowa sytuacja. Takie komisje nastawione są na obronę swoich, a nie na obiektywną ocenę.

Obecna sytuacja stwarza wręcz komfortowe warunki dla działań nieetycznych. Odnosi się wrażenie, że głównym strażnikiem etyki pracowników nauki jest prezydent, który przecież do korporacji poszukujących prawdy nie należy. Ale to on decyduje, kto jest i kto nie będzie profesorem. Jeśli środowisko naukowe wykaże, że np. profesor jest plagiatorem, to i tak wszystko zależy od prezydenta. W "Forum Akademickim" M. Wroński (Nowy York) w swych artykułach Z archiwum nieuczciwości naukowej [8] przedstawia losy plagiatorów amerykańskich. Na ogół ujawnienie plagiatu kończy tam karierę naukową plagiatora. A u nas? To ujawniający plagiaty, nepotyzm, korupcję, nieuczciwość w środowiskach naukowych kończą źle. Są elementem niepożądanym!

Sprawy wykluczania uczonych ze środowiska wymagają nieraz detektywistycznych dochodzeń. Potrzebne są do tego profesjonalnie przygotowane komisje. U nas wykluczaniem ze środowiska na całe życie zajmują się anonimowe, autonomiczne komisje, fingujące zarzuty, łamiące prawo, konstytucję, elementarne prawa człowieka, i nic sobie z tego nie robią. Nie ma żadnej kontroli. Deprawacja ludzi nauki [9] zakorzeniona w nie do końca obalonym systemie komunistycznym jest wielka.

Brak jest określenia form napiętnowania stosowania niedobrych obyczajów. W pierwszym wydaniu "Zasad" łamaczom etyki groził ostracyzm, ale ten nierzadko stosowany był przeciwko walczącym o dobre obyczaje, jak wykazywałem w pismach do przewodniczącego Komisji Etyki w Nauce PAN - Prof. K. Gibińskiego domagając się wprowadzenia ostracyzmu w stosunku do łamiących dobre obyczaje zgodnie z "Zasadami". Był to jednak głos wołającego na puszczy. Z następnych wydań "Dobrych obyczajów" ostracyzm wykreślono!!! Z "Zasad", ale nie z życia! Łamiący "Dobre obyczaje" zajmują nadal decydenckie stanowiska, najczęściej wiele lub bardzo wiele stanowisk na raz, a walczący o ich przestrzeganie objęci są skrajnym ostracyzmem i skazywani na śmierć zawodową. Za zanieczyszczanie środowiska naturalnego grożą kary, za zanieczyszczanie środowiska intelektualnego raczej nagrody.

Prof. K. Gibiński w wywiadzie dla Forum Akademickiego z 1998 [10] mówił: "Ostatnio powstał nowy zespół w KBN, który ma czuwać nad tym, żeby sprawy ujawnione przez uczelniane komisje dyscyplinarne zostały doprowadzone do końca".

Problem w tym, że ten zespół, obecnie funkcjonujący jako Zespół opiniodawczo-doradczy, nad takimi sprawami nie czuwa. Skład tego zespołu częściowo pokrywa się ze składem Komitetu Etyki w Nauce PAN, a częściowo są to byli decydenci, chyba nie zainteresowani ujawnianiem łamania "Dobrych obyczajów" za ich kadencji. No cóż, to się nazywa konflikt interesów, którym poświęca się konferencje i karawana z konfliktami jedzie dalej.

Bez stworzenia instancji, która by stała za straży przestrzegania zasad, miała ku temu odpowiednie kwalifikacje i kompetencje, oraz bez odpowiednich uregulowań prawnych w tym zakresie, "Zasady" praktycznie nic nie znaczą. "Zasady" będą wtedy coś znaczyć jeśli będzie istniała nieuchronność odpowiedzialności za niegodny uczonego czyn.



strony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.038 | powered by jPORTAL 2