Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Mobbing uczelniany
Amerykańska konku...
O nauce instytucj...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
Urodzaj na Akadem...
Darmowy program a...
Jasełka akademick...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 39


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Patologie środowiska akademickiego > Uroki olimpiady biologicznej

Po 2 latach żywienia się w tanich barach i życia w stresie wynikającym z odpowiedzialności, jaka tylko na mnie spoczywała (nikt nie chciał merytorycznie współpracować, bo pieniądze były śmieszne, a liczba krytykantów była zawsze tym większa, im mniejsza była liczba współpracowników) moje zdrowie było w strzępach.
Szef właściwie nic nie robił, tylko szefował i od czasu do czasu miał kaprysy, które trzeba było realizować, najlepiej za darmo. Olimpijczycy coraz bardziej zwracali się w moim kierunku, bo doceniali pisanie pytań, a przede wszystkich stronę internetową, którą dla nich zrobiłem i często aktualizowałem. Entuzjazm i zainteresowanie olimpijczyków nie był źródłem radości dla szefa, lecz frustracji, bo siłą rzeczy znalazł się on na drugim planie.
A więc w nagrodę za komputeryzację OB, stronę www i 2 lata intensywnej pracy zostałem zwolniony, choć z wszystkich obowiązków wywiązywałem się. Jeszcze na dodatek usłyszałem, że ewentualna sprawa w sądzie pracy będzie mnie dużo kosztować. Szef wiedział, że mam mało pieniędzy, więc może dlatego, mówiąc to, cynicznie się uśmiechał. Jednym słowem "Murzyn zrobił swoje i może odejść".

ZAKOŃCZENIE

Myślę, że gdyby szef OB był rozliczany z dokonań swego zespołu i miał świadomość, że podwładni nie są bezbronni, to decyzje, jakie odnośnie nich podejmował i warunki, jakie im stwarzał byłyby daleko lepsze. Niestety, w tym chorym systemie, w jakim tkwi OB, interes pracowników i olimpijczyków nie ma szans wygrać z egoizmem jednostki.

Maciej Panczykowski
Katowice, 2005.03.17



Maciej Panczykowski


strony: [1] [2] [3]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.035 | powered by jPORTAL 2