Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Mobbing uczelniany
Darmowy program a...
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Urodzaj na Akadem...
Jasełka akademick...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 3


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Patologie środowiska akademickiego > Uroki olimpiady biologicznej

Maciej Panczykowski

Uroki olimpiady biologicznej

WSTĘP

W niniejszym artykule stawiam tezę mówiącą, że wszystkie stanowiska kierownicze w nauce powinny być kadencyjne (niedożywotnie), a po upływie kadencji kierownik powinien być rozliczany z osiągnięć swego zespołu i od wyniku tego rozliczenia powinna zależeć dalsza jego kariera.
Uważam również (i to stanowi treść mojej drugiej tezy), że w każdym podsystemie społecznym, w którym znajduje się osoba o nim decydująca, musi istnieć system regulacji zwrotnej decydenta przez podwładnych. W przeciwnym razie dochodzi do osobliwej sytuacji, w których A działa na B, a B nie działa na A, czyli jeden może wszystko, a reszta jest zdana zupełnie na niego i nie może nic.
Co zrobić, jeśli ten jeden jest ograniczony, głupi, egoistyczny i podejmuje decyzje korzystne tylko dla siebie i niekorzystne dla swego zespołu czy nawet całego społeczeństwa, dla którego zespół pracuje? Męczyć się? Dawać za wygraną i rezygnować ze swoich ideałów?
Myśląc realistycznie: nie należy naiwnie liczyć, że kierownik będzie miał zdolność samoograniczenia się wynikłą z jego wysokiego poziomu. Mówiąc realistycznie: takie jednostki się zdarzają, ale stanowią margines.
A zatem, jeśli chce się osiągnąć pozytywny skutek masowo, to niewątpliwie trzeba opracować takie rozwiązania prawne, które wymuszą działanie zewnętrznego mechanizmu regulującego "górę".
Chciałbym tu zaznaczyć, że dostrzegam, iż moje dwie tezy mają ze sobą wyraźny związek. Niewątpliwie, osoba, która co pewien czas jest rozliczana ze swojego "szefowania", będzie dbać o swój zespół, bo będzie to pośrednio w interesie jej samej. A więc i powodów do zwrotnej kontroli przez "dół" jest w przypadku takiego rozwiązania mniej.

Swoje tezy chciałbym udowodnić klinicznym przykładem, który pokazuje, co się dzieje, gdy kierownik obejmuje stanowisko dożywotnio, a jego podwładni nie mają nic do gadania. Przedstawię sytuację zaistniałą w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Biologicznej dla szkół licealnych, dla której pracowałem jako osoba od spraw merytorycznych (pisanie pytań). Moim szefem był pewien profesor Uniwersytetu Warszawskiego, który pełni tę funkcję na czas nieograniczony i praktycznie nie jest regulowany przez nikogo.



strony: [1] [2] [3]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.057 | powered by jPORTAL 2