Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Tajne teczki UJ, ...
Mobbing uczelniany
Darmowy program a...
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Jasełka akademick...
Urodzaj na Akadem...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 7


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Patologie środowiska akademickiego > List do NFA - Moje doświadczenia z CK

Nie wyobrażam sobie recenzji, w której Recenzent wytyka założenia pracy, metodykę wykonywania i interpretację wyników i na koniec stawia wniosek o dopuszczenie habilitanta do dalszych etapów przewodu habilitacyjnego. Co to znaczy nie mającego warsztatu pracy do jego rozwiązywania?- o jaki warsztat chodzi, tego Pan Prof. nie podaje, interesujące stwierdzenie. Ja mogę odpowiedzieć krótko, że wykonywałem wszystkie testy jakie były niezbędne do rozwiązywania problemu naukowego o najwyższym ciężarze gatunkowym. A więc i te, których w Polsce się nie wykonywało (np. jednotermiczny, różnicujący test kaloryczny Toroka). Ja nie żądam litości od Recenzentów, żądam tylko uczciwości i etyki. Sądzę, że każdy Recenzent pisze swoją opinię w oparciu o wiedzę i sumienie, inne czynniki uważam, że nie powinny mieć miejsca. Wiedzy, co jak wiemy nie zawsze oznacza największej wiedzy, bez prawa uciekania się do złośliwości i kłamstwa. Może Panu Profesorowi chodziło o fotele elektronicznie sterowane do wykonywania testów kinetycznych, komputery itp. Pracowałem również w oparciu o taki sprzęt (Instytut Medycyny Pracy w Łodzi), ale testy te jak wcześniej publikowałem mają ograniczoną wartość diagnostyczną. W pracy habilitacyjnej stosowałem pobudzenia kinetyczne o przebiegu wahadłowym. W artykułach naukowych pochodzących ze słynnych laboratoriów labiryntologicznych, rzadko spotyka się obecnie opracowania naukowe w oparciu o testy kinetyczne. Podstawowymi testami przedsionkowymi do badania reakcji oczopląsowej są próby kaloryczne. Cieszy mnie bardzo, że chociaż jeden etap (ten najważniejszy) na mojej drodze naukowej ocenił Pan Profesor pozytywnie tj. przebieg kolokwium habilitacyjnego. Ale martwi mnie jednocześnie ogromnie fak, ż nie wspomina Pan Prof. G. Janczewski nic o wykładzie habilitacyjnym. A pamiętam dobrze (mam to nagrane na kasecie video), że była to oddzielna część, po której Rada Wydziału głosowała w sposób tajny, zaakceptowała w całości moje odkrycia naukowe. Zatem tytuł naukowy doktora habilitowanego nauk medycznych Rada Wydziału Lekarskiego WAM nadała mi w oparciu o dorobek naukowy, kolokwium habilitacyjne (burzliwa i szeroka dyskusja) i wykład habilitacyjny. Po przedstawieniu recenzji Prof. Janczewskiego na forum sekcji medycznej CK nie było żadnej dyskusji (posiadam protokół). Na temat wykładu habilitacyjnego nie ma również wzmianki w ukrytej, pozytywnej opinii napisanej przez Superrecenzenta Prof. B. Semczuka z Lublina. Nie wiem co o tym sądzić, czy wykład celowo został usunięty z dokumentów przesłanych do Centralnej Komisji. Takiego odkrycia nie dokonano w słynnych i skomputeryzowanych pracowniach najbogatszych państw świata, ale w skromnej Pracowni Elektronystagmograficznej w Tomaszowie Maz., gdzie państwo i różne ministerswa nie wydały na te badania żadnej złotówki. I jak się mają te słowa pisane przez Pana Profesora, że praca nie wnosi wkładu w rozwój nauki o patologii narządu równowagi. Śmieszne wydają się te próby pisania opinii w fałszywym świetle. Pan Profesor mógł sprytnie oszukać członków Komisji Centralnej, którzy na tych trudnych zagadnieniach kompletnie się nie znają. Ale kłamstwo to ma jak widać krótki żywot. Chcę wspomnieć, że te 30 prac, które opublikowałem z zakresu otoneurologii, to jest właśnie tyle ile trzeba było napisać, żeby poznać dokładnie i wnikliwie odruchy okulomotoryczne, odruchy przedsionkowo-oczne i przedsionkowo móżdżkowo-rdzeniowe u chorych z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego i u chorych z uszkodzeniami półkul móżdżku. Tej wiedzy po prostu nie było ani w artykułach naukowych, ani w podręcznikach otoneurologii czy fizjologii. I ta wiedza, którą sam zgromadziłem pozwoliła mi ostatecznie na tego typu odkrycie naukowe. Tu jest ostateczna odpowiedź dla Pana Prof. Janczewskiego, że wytyczony kierunek moich badań był słuszny, a więc założenia pracy, metodyka wykonywania i interpretacja wyników badań również była słuszna.



strony: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10]
nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.078 | powered by jPORTAL 2