Strona główna    Kontakt z Redakcją NFA    Logowanie  
Szukaj:

Menu główne
Aktualności:
Gorący temat
NFA w mediach
NFA w opiniach
Jak wspierać NFA
Informacje

Linki

Rekomenduj nas
Redakcja
Artykuły
Nowości
Europejska Karta     Naukowca
Patologie środowiska     akademickiego
Oszustwa naukowców
Mobbing w środowisku     akademickim
Etyka w nauce i edukacji
Debata nad Ustawą o     Szkolnictwie Wyższym
Perspektywy nauki i     szkolnictwa wyższego
Czarna Księga     Komunizmu w Nauce i     Edukacji

Wszystkie kategorie
Inne
Reforma Kudryckiej
Postulaty NFA
Reformy systemu nauki
WHISTLEBLOWING
NFA jako WATCHDOG
NFA jako Think tank
Granty European Research Council
Programy,projekty
Kij w mrowisko
Kariera naukowa
Finanse a nauka
Sprawy studentów
Jakość kształcenia
Społeczeństwo wiedzy
Tytułologia stosowana
Cytaty, humor
Listy
Varia
Czytelnia
Lustracja w nauce i edukacji
Bibliografia NFA - chronologicznie
Subskrypcja
Informacje o nowościach na twój e-mail!
Wpisz swój e-mail i naciśnij ENTER.

Najczęściej czytane
Stanowisko NIEZAL...
Mobbing uczelniany
Tajne teczki UJ, ...
Darmowy program a...
Amerykańska konku...
Inna prawda o ucz...
Powracająca fala ...
O nauce instytucj...
Jasełka akademick...
Urodzaj na Akadem...
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Strefa NFA
Statystyki

użytkowników: 0
gości na stronie: 3


Polecamy

NFA na Facebook'u

Ranking Światowych Uczelni 2009







Artykuły > Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego > Co zrobić w polskiej nauce?
Józef Kalisz

Co zrobić w polskiej nauce?
Wypada mi wyrazić wdzięczność znanemu polskiemu naukowcowi Adamowi Proniowi ('Czy świat nauki oszalał? , 'Przegląd' z 28.11.2004 http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=34) za zainteresowanie się moimi propozycjami, wyrażonymi w artykule 'Po co nam tyle uczelni?' (
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=7518 Przegląd' z 26.9.2004, tytuł sformułowany przez redakcję). Uwagi krytyczne, dotyczące liczby publikacji jako miary osiągnięć naukowych, są cenne i do pewnego stopnia zbieżne z moimi uwagami. Napisałem bowiem, że 'nie istnieje idealny czy choćby dobry system oceny takich osiągnięć' jak również to, że 'znaną, zgrubną miarą tych osiągnięć jest liczba publikacji' ).

Adam Proń, również inżynier, krytykuje to kryterium szczegółowo, posługując się przykładami. Nie proponuje jednak żadnego lepszego kryterium oceny dorobku naukowego. Nie podzielam poglądu, że podawana przez niego liczba (14) artykułów z listy filadelfijskiej (LF), opublikowanych przez młodych ludzi (w wieku 29 lat) stanowi 'zgrozę'. Są to z reguły publikacje zespołowe i bardzo bym pragnął, abyśmy w Polsce też mieli takich naukowców. Wyścig wyłącznie za liczbą publikacji może mieć cechy naganne, ale z drugiej strony jest rzeczą znaną, że wielu polskich profesorów nie ma w swym dorobku ŻADNEJ publikacji w czasopismach naukowych z LF. Można to łatwo (choć tylko częściowo) sprawdzić w ogólnodostępnej bazie internetowej www.ingentaconnect.com.
Czy więc dalej mamy tolerować takie pozoranctwo naukowe? Dumna fasada ma w dalszym ciągu maskować siermiężną rzeczywistość?

Oczywiście, SOD nie może służyć do BEZWZGLĘDNEJ oceny dorobku wszystkich naukowców, to znaczy łącznie z różnych dyscyplin i dziedzin naukowych. Takie zadanie jest niewykonalne, z uwagi na specyfikę różnych obszarów nauki. Natomiast SOD może i powinien służyć do bardzo potrzebnej oceny PORÓWNAWCZEJ w obrębie każdej dziedziny i dyscypliny z osobna. Do takich zastosowań rankingowych istnieje już baza ESI (Essential Science Indicators) oferowana przez ISI (www.isinet.com/products/evaltools/esi/).

Przy okazji pytanie do czytelników: czy w Polsce jest choćby jedna instytucja mająca licencję na dostęp do bazy ESI? Według Pronia, jakość publikacji w czasopismach z LF jest w większości przypadków niska. Jest to moim zdaniem opinia przesadnie negatywna. Być może w chemii częściej się zdarzają takie przypadki, ale w elektronice są one rzadkie. Środowiska naukowe, zgrupowane wokół wiodących czasopism naukowych, są czujne i szybko reagują na nadużycia. Jak trudno jest opublikować artykuł w dobrym czasopiśmie z LF wie każdy, kto próbował to zrobić. Wiedzą o tym również moi współpracownicy, gdyż liczba naszych kolejno ulepszanych, roboczych wersji publikacji jest czasem większa od dziesięciu, a liczne poprawki i udoskonalenia stały się swego rodzaju normą.

Zgadzam się z Adamem Proniem, że pożądana skrupulatność podczas opracowania publikacji musi ograniczać ich tempo. Jak wiadomo, dobrą pracę poznaje się po szczegółach. Informacja o recenzowaniu 'co najmniej 200 artykułów rocznie' jest wątpliwa. Jest ogólnie przyjętą regułą, że redakcja najpierw pyta potencjalnego recenzenta, czy zechce on podjąć się recenzji. Oznacza to, że można przyjąć do recenzji tylko te artykuły, które się chce i może recenzować. Sam otrzymuję dość liczne takie propozycje z różnych prestiżowych periodyków amerykańskich i nierzadko odmawiam bądź proponuję (w odpowiedzi na prośbę redakcji) innego recenzenta.

Nieznane mi są przypadki, aby 'luminarze nauki bez żenady przydzielali nadesłane prace do recenzji swoim podwładnym' i, jak można by wnioskować, sygnowali je następnie własnym nazwiskiem. Jest to zarzut poważny, który wymagałby udokumentowania. Adam Proń uważa, że należy utrzymać habilitację, choćby częściowo. Szanuję ten pogląd, choć go nie podzielam (byłoby wtedy 'jajko częściowo świeże').

Kasandryczna przepowiednia, że wprowadzenie proponowanego przeze mnie systemu oceny dorobku 'spowoduje powstanie nowych, dotychczas nieznanych patologii' nie jest poparta żadnym uzasadnieniem. Zgadzamy się chyba jednak w tym, że nie ma na tym świecie rozwiązań idealnych. Cieszę się, że zgadzamy się również co do tego, że należy zrezygnować z mianowania profesorów tytularnych ('belwederskich') i wieloetatowości pracowników naukowych.

Dziwi mnie, że Adam Proń nie przedstawił żadnych nowych, konstruktywnych propozycji naprawy polskiej nauki i w istocie przyłączył się do 'zbiorowego lamentu', który imputuje innym. Trudno mi uwierzyć, aby przy jego dużym doświadczeniu i dorobku naukowym nie dostrzegał takiej potrzeby. Istotą moich propozycji, przy nieuniknionych mankamentach, jest stworzenie samo-uzdrawiającego się systemu organizacji polskiej nauki, co wymaga radykalnych reform ustawodawczych. Powinna powstać całkowicie nowa, jednolita Ustawa o Szkolnictwie Wyższym i Stopniach Naukowych.

Mimo pewnych różnic poglądów, wysoko cenię wypowiedź Adama Pronia, a jego swady można tylko pozazdrościć. Nie rozumiem jednak dlaczego, mimo relatywnie młodego wieku (www.fnp.org.pl/programy/adam.pron.htm), kreuje się on na starca ( 'Z mojej starczej perspektywy ' ). Mój artykuł opublikowany w 'Przeglądzie' stanowi bardzo okrojoną postać jednej z wczesnych wersji tego tekstu. Znacznie zmodyfikowana, aktualna wersja jest dostępna w postaci pliku w formacie PDF ze strony http://elka.wel.wat.edu.pl/~jkalisz/kalisz.htm , gdzie podany jest również mój adres poczty elektronicznej. Zapraszam do lektury i będę wdzięczny za krytyczne uwagi oraz propozycje modyfikacji. Prośbę tę kieruję do wszystkich czytelników tego tekstu. Wcześniejszą wersję przesłałem kilku znanym polskim naukowcom w kraju i za granicą, których nazwiska są podane na końcu bieżącej wersji tekstu. Otrzymałem od nich krzepiące opinie i cenne propozycje zmian, które z przyjemnością i wdzięcznością uwzględniłem.

autor: Józef Kalisz


nfa.pl

© 2007 NFA. Wszelkie prawa zastrzeżone.
0.055 | powered by jPORTAL 2